Trudny wymiar tanzańskiej rzeczywistości

Niedawno nasz Przyjaciel Emmanuel poprosił mnie o interwencję w sprawie dwójki dzieci z albinizmem, które wychowują się w bardzo ciężkich warunkach i nie chodzą do szkoły. Sam Emmanuel, chociaż boryka się z tym zaburzeniem, aktywnie działa na rzecz wspólnoty osób z albinizmem z podziwu godnym zaangażowaniem.

Po przybyciu do małej wioseczki okazało się, że starsi rodzice (matka 55l. i ojciec – 77 l.) wychowują 8 małych dzieci! Mama Cristina po urodzeniu dzieci z wrodzonym bielactwem została skierowana do obozu w Kabandze, stworzonym dla ochrony takich osób przed “polowaniem na albinosów” w latach 2007-2008. Po opuszczeniu obozu była napadnięta przez oprawców, grożących zabiciem dzieci. Po tamtej traumie, ojciec wykopał w domu dół nakrywany blachą, w którym w nocy ukrywały się dzieci. Od niedawna Agnes i Nsabi śpią w łóżku. Dzięki Ofiarodawcom udało się zakupić materac i koce. Dziękujemy także wszystkim Darczyńcom, którzy ufundowali kremy ochronne, ponieważ skóra dzieci jest bardzo w złym stanie.

Przed nami kolejne wyzwanie. Państwowa szkoła jest za daleko, żeby dzieci mogły do niej dotrzeć, a na pobliską szkołę prywatną rodziców nie stać. Agnes ma już 9 lat i nadal nie rozpoczęła edukacji, a jej młodszy brat Nsabi ukończył 6 lat.

Zobacz galerię




Doctors Africa

Od 1-go do 19-go sierpnia w naszym szpitalu w Maganzo działy się niezwykłe rzeczy, a to za sprawą Wolontariuszy Doctors Africa – Fundacji Centrum Dobroczynności Lekarskiej. Przyjechali do nas Prof. dr hab. Robert Jach i Lek.med Karolina Zeman – zespół ginekologiczny; Lek.med. Katarzyna Starzec i Studentka Weronika Lebowa- zespoł pediatryczno-neonatologiczny oraz Dr Joanna Sułowicz – dermatolog. Już pierwsze dni pracy lekarzy obfitowały w medyczne wyzwania. Do szpitala został przyjęty pacjent z tak poważnymi problemami skórnymi, że został on wykluczony z lokalnej społeczności, a choroba utrudniała mu poruszanie. Pani Dr. Joanna zajęła się wymagającym pacjentem w specjalnie dla niego postawionym namiocie izolacyjnym. Zespół pediatryczno – neonatologiczny został przywitany przez parę bliźniaków-wcześniaków, które wymagały szczególnej opieki i 24 godzinnego nadzoru. Dzieci, pomimo że ważyły poniżej 1 kg dzielnie walczyły o życie. Profesor Robert Jach i Lek.med Karoliny Zeman przyjechali na naszą misję już drugi raz, dlatego czekała już na nich duża grupa kobiet w potrzebie. Wkrótce rozpoczęli także zabiegi chirurgiczne. Wszyscy lekarze byli zaskoczeni ilością poważnych przypadków, które w Polsce można już spotkać jedynie w podręcznikach. Nasz misyjny szpital odwiedziło też wile osób z albinizmem, które zostały zdiagnozowane pod kątem nowotworu skóry. Wszyscy oni otrzymali kremy ochronne.
Dzielni lekarzy dyżurowali w dzień i w nocy, odpowiadając na wszystkie naglące potrzeby. Po długich godzinach pracy szkolili miejscowy personel w zakresie resuscytacji neonatologicznej, kolposkopii a także USG narządów rodnych; przeprowadzili szkolenie z opieki nad pacjentem z chorobami dermatologicznymi i obsługi dermatoskopu. Jesteśmy bardzo wdzięczne za otrzymany sprzęt medyczny: dermatoskop, pulsoksymetry, tablet do obsługi USG, elektroniczne termometry oraz zaopatrzenie medyczne: specjalistyczne przyłbice sterylne rękawiczki, płyny do dezynfekcji, nożyczki, pęsety i wiele innych. Dodatkowo każdy specjalista po swoim wyjeździe służy konsultacją on-line dla szpitala w Maganzo 24 godziny na dobę. Lekarze wypełniali swoją misję nie tylko w murach szpitalach, ale wszędzie tam gdzie spotykali osoby potrzebujące. W jedyny wolny od pracy dzień – niedzielę odwiedziliśmy dom dziecka, prowadzony przez samotną starszą kobietę, w którym wychowuje się 30 dzieci. Wolontariusze przebadali wszystkich wychowanków i zaaplikowali niezbędne leki.  Lekarze przed jednym ze swoich dyżurów przygotowali zajęcia rekreacyjne z balonami i malowaniem twarzy dla dzieci z przedszkola. Jesteśmy bardzo wdzięczne za ogrom pracy i serce, który lekarze włożyli w swoją pracę i z niecierpliwością czekamy na kolejny przyjazd.

Zobacz galerię




Rusza aparat rentgenowski

W lipcu w szpitalu w Maganzo gościliśmy kolejną grupę lekarzy, która zajęła się uruchomieniem sprzętu RTG oraz szkoleniem personelu. Wśród śmiałków wyprawy medycznej był dr Krzysztof Fujak, specjalista w dziedzinie radiologii, dr Dorota Gigiel-Pucko – laryngolog, Pan Tomasz Stasiak – technik radiologii i zarazem nauczyciel obsługi aparatu rentgenowskiego oraz Pani Renata Herkt-Stasiak, która pracowała jako tłumacz. Sama podróż do Maganzo nie obyła się bez przygód – zmiana koła w samochodzie i wizyta w kopalni złota. Egzamin zdany wzorowo!
Nasi medycy zaopatrzyli również misję w wiele niezbędnych sprzętów i rzeczy. Nie zabrakło wierteł, śrubokrętów, kluczy płasko – oczkowych z grzechotką…;), wiertarki, specjalnych dętek do wózka dziecięcego, środków do dezynfekcji, maseczek, rękawiczek, kremów dla albinosów itd….
Intensywna praca rozpoczęła się od uruchamiania i ustawianie sprzętu, co było nie lada wyzwaniem. W Afryce ciężko jest coś równo ustawić…krzywe ściany, podłogi i sufit mogą poważnie utrudnić pracę. Poważnym wyzwaniem był ograniczony dostęp do internetu i przerwy w dostawie prądu. Pomimo wszelkich trudności, wolontariusze doskonale sobie poradzili. S.Dyrektor Wiktoria Goska oraz dwóch pielęgniarzy przeszło ekspresowy kurs w zakresie wykonywania zdjęć rentgenowskich całego ciała i obsługi aparatu do zdjęć dentystycznych.
Wspaniałym wolontariuszom dziękujemy. Wyrazy wdzięczności kierujemy także do firmy VOXEL, dzięki której specjaliści mogli przylecieć.

Zobacz galerię




Sad owocowy – “Paradiso”

 

„Sad owocowy – Paradiso”                            zobacz galerię

Sad owocowy powstał z potrzeby wsparcia dzieci, które przychodzą do nas na jadalnię. Ponieważ bardzo często dzieci są zaniedbane przez rodziców i żyją w skrajnej biedzie. Chyba nie było dnia by ktoś z naszych podopiecznych nie uskarżał się na zdrowie. Niestety niedożywienie ma bardzo duży wpływ na odporność człowieka. Dlatego stworzenie sadu owocowego jest pewną formą działania prozdrowotnego zarówno dla naszych najmłodszych podopiecznych jak i ich rodzin. Ponieważ owoce są naturalnym źródłem witamin, to każde dziecko przychodząc na jadalnie otrzyma owoce.
Początkowo wydawało się, że wystarczy tylko znaleźć miejsce i posadzić drzewa. Jednak w Afryce trzeba przewidzieć, że to nie takie proste. Prace należało rozpocząć jeszcze w porze suchej, aby zrobić zbiorniki na deszczówkę. Następnie wykarczowanie terenu okazało się nie lada wyzwaniem. Ziemia w niektórych miejscach to lita skała. Wykopanie korzeni z takiej skały wymagało wiele wysiłku. Pięknym doświadczeniem było to, że bardzo dużo ludzi zaangażowało się w pomoc przy pracach w przyszłym sadzie.
Wielką radością było także zaangażowanie dzieci z naszej jadalni które chętnie zamiatały uschnięte liście czy zbierały chrust. Prace były utrudnione porą suchą, gdzie kurz i skwar był niekiedy zbyt uciążliwy. Jednak mimo wszelkich trudności prace szły do przodu. Kolejnym elementem Sadu było stworzenie ogrodzenia. Ponieważ wykarczowane drzewa zostały wypalone na węgiel drzewny, który służy do gotowania w naszej jadalni dla dzieci.
Następnym punktem w sadzie było podłączenie rynien i wszelkich dopływów wody do zbiorników na deszczówkę. W miarę jak prace oczyszczania terenu z gałęzi zostały zakończone to można było rozpocząć sadzenie drzew owocowych.
Przed sadzeniem drzew trzeba było także przygotować doły i wypełnić je nawozem, gdyż ziemia jest bardzo uboga i bardzo kamienista.

W sadzie udało się posadzić bananowce, drzewka papai, pomarańczy, mandarynek, morwy, kokosy, kawowce, marakuje, drzewa chlebowca, cytryny, limonki, truskawki, owoce tope tope, a także zioła i warzywa takie jak rozmaryn, bazylia, mięta, trawę cytrynową, papryczki pili pili, dynie, pomidory, kukurydzę, krzaki hibiskusa i drzewa eukaliptusa.
Ufamy, że ów drzewa, tak jak było to zamierzone wydadzą wiele owoców, co będzie wielkim zastrzykiem witamin dla dzieci z naszej jadalni. Mam także nadzieję, że poprzez permanentne dożywianie dzieci owocami zmaleje poziom zachorowań wśród najmłodszych naszych podopiecznych.
Miejsce sadu jest atrakcją dla całej wsi i wiele osób przychodzi spojrzeć na nasz sad, a także zaczerpnąć informacji jak uzyskać owoce. Dodatkowym punktem sadu jest stworzenie szkółki sadzonek, które później będą rozdawane biednym rodzinom, aby i oni mogli mieć swoje owoce przy domu.
Jesteśmy bardzo wdzięczne za tak ogromną pomoc w realizacji SADU OWOCOWEGO – PARADISO.

Za wszelkie dobro odwdzięczamy się modlitwą
S. M. Rachela Pitura