Śluby Wieczyste

„Oto jestem, Panie, bo mnie wezwałeś (…)”. Bóg nie przestaje wzywać ludzi, którym okazuje swą wieczną miłość, aby stawali się jej świadkami po krańce ziemi. Formacja zakonna jest przestrzenią, w której Bóg i osoba powołana budują wzajemną więź, potwierdzoną ostatecznie wypowiedzianym podczas ślubów zakonnych „tak”.

W naszym Regionie Tanzania przeżywałyśmy szczególną radość uczestniczenia w Profesji Wieczystej Siostry M.Catherine Masangwa, która odpowiadając na dar powołania, zdecydowała się na zawsze złożyć swoje życie w ręce Chrystusa, w służbie najuboższym w Zgromadzeniu Sióstr Św. Elżbiety. W Święto Matki Bożej Różańcowej wypowiedziała swoje „fiat”, powierzając się Bogu z akcie ślubów wieczystych.

Podczas homilii, kapłan przewodniczący Liturgii podkreślił odpowiedzialność osoby zakonnej, której pierwszym zadaniem jest uobecnianie Chrystusa, przede wszystkim poprzez swoje czyny, a dopiero na końcu poprzez słowa. Życzymy Siostrze Catherine, aby jej życie było nieustannym wzrostem w wiernej miłości Boga i bliźniego. Polecamy jej opiece Maryi, która jest dla nas najlepszym wzorem w naśladowaniu Chrystusa.

Powołania na terenach misyjnych są cennym darem Kościoła lokalnego i dla Kościoła lokalnego, które mają swój nieoceniony udział w dalszym głoszeniu Ewangelii, a przede wszystkim są dojrzałym owocem wiary w młodych chrześcijańskich wspólnotach.

zobacz galerię




Zmiany w Regionie Tanzania

W dniu 5-go października 2026 Matka Generalna Rafaela Fischbach ogłosiła skład nowego Zarządu Regionu Tanzania: Na urząd Siostry Regionalnej została mianowana s.M.Wiktoria Goska, Pierwszą Radną oraz Ekonomką została s.M. Edyta Godziek, a urząd Drugiej Radnej oraz Sekretarki objęła s.M.Zofia Sikora.
Życzymy Siostrom światła Ducha Świętego, opieki Matki Bożej oraz orędownictwa Św. Elżbiety, Matek Założycielek i Błogosławionych Sióstr Męczenniczek.

zobacz galerię




Tam, gdzie wiara płonie… – pielgrzymka śladami męczenników z Ugandy.

 

Wyruszyłyśmy z Mwanzy o świcie, kiedy świat dopiero budził się do życia, a powietrze miało w sobie tę świeżość, którą czuje się tylko przed wielką drogą. Na tej drodze spotkały się siostry z dwóch wspólnot – z Mwanzy i z Arushy – zebrane w jedną pielgrzymkową rodzinę, prowadzoną tym samym pragnieniem dotknięcia miejsc męczeństwa.
Naszym pierwszym przystankiem była Bukoba – cicha w krajobrazie, ale pełna życia w dźwiękach: ptaki rozśpiewane jak orkiestra, wiatr poruszający liśćmi i odległe głosy ludzi. Rozległy widok na Jezioro Wiktorii koił zmęczenie, a jednocześnie budził w sercu gotowość na coś więcej niż tylko zachwyt.

Poranek przyniósł światło tak miękkie, jakby ktoś rozlał złoto po tafli jeziora. W Kolping Hotel dzień zaczął się od wdzięczności – za stworzenie, za drogę, za to, że możemy nią iść. Potem przyszła codzienność w urzędzie emigracyjnym: dokumenty, nuda czekania, zmęczenie, drobne frustracje. A jednak nawet w tym, było jakieś przygotowanie – bo spotkanie z męczeństwem nie zaczyna się od wielkich słów, ale od cierpliwości wobec małych rzeczy.
Droga ku granicy z Ugandą była wymagająca. Kurz osiadał na twarzach i habitach, wiatr wpadał przez otwarte okna, a każda nierówność drogi przypominała, że pielgrzymowanie ma w sobie coś z ofiary. Kiedy późną nocą dotarłyśmy do Namugongo, nie było w nas ani odrobiny elegancji – tylko zmęczenie, pot i senność. Wszystkie jednakowo pokryte pyłem, jakby droga odebrała to, co powierzchowne, zostawiając to, co prawdziwe.

Od pierwszych chwil było jasne, że to miejsce nie zna ciszy w ludzkim rozumieniu. W Sanktuarium Męczenników w Namugongo powietrze drgało od kroków pielgrzymów, od szeptanych modlitw, od śpiewu, który unosił się nad placem jak nieustanna fala. I właśnie w tym ruchu, w tym nieustannie tętniącym życiem miejscu, wybrzmiewała historia sprzed lat – dramat młodych ludzi, którzy w 1886 roku oddali życie za wiarę.

To nie była historia odległa. Przewodnik prowadził nas przez miejsca egzekucji, a opowieść o Karolu Lwanga i jego towarzyszach przestawała być tylko narracją. Stawała się pytaniem. Jak wielka musiała być ich odwaga, skoro wybrali ogień, zamiast zaparcia się Chrystusa? Jak głęboka musiała być ich wolność wewnętrzna, skoro nie dało się jej złamać żadnym rozkazem?
W Munyonyo Martyrs Shrine, gdzie zapadła decyzja o ich śmierci, wszystko nabierało jeszcze innego ciężaru. Tam zaczęło się prześladowanie – od decyzji człowieka, od lęku, od nadużycia władzy. I nagle łatwo było zobaczyć, że męczeństwo nie jest tylko wydarzeniem historycznym. Ono zaczyna się zawsze w sercu – w wyborze między prawdą a wygodą.

Bazylika w Namugongo tętniła modlitwą. Ktoś śpiewał, ktoś klęczał, ktoś inny klaskał, ktoś przechodził obok – nieustanny ruch, nieustanne życie! A jednak w tym wszystkim była obecność, której nie dało się zagłuszyć. Tam, wśród ludzi, wśród dźwięków, wśród śladów tragedii, rodziło się coś bardzo osobistego – spotkanie z wiarą, która nie jest teorią, lecz decyzją!
Były też chwile prostego, ludzkiego ciepła – rozmowy przy kawie z braćmi z Zakon Braci Mniejszych, śmiech i opowieści w suahili, zwyczajna radość spotkania. Jakby życie i śmierć, historia i teraźniejszość splatały się w jedno, pokazując, że świętość nie jest oderwana od codzienności.
Droga powrotna znów była próbą. Nierówna, długa, męcząca. A jednak za oknem świat rozlewał się pięknem: zielone plantacje kawy, kolorowe ptaki przecinające niebo, niekończące się połacie papirusów. Tym razem patrzyłyśmy na to inaczej. Głębiej. Jakby wszystko było jednocześnie kruche i pełne sensu.

Zatrzymałyśmy się znów w Bukoba, by złapać oddech, a kolejnego już dnia, ruszyłyśmy do Mwanzy. Ostatni etap podróży był pełen modlitwy, śpiewu psalmów i różańca – nieustanny rytm, który niósł w sobie echo tego, co przeżyłyśmy.
Bo ta pielgrzymka nie skończyła się w chwili powrotu. Ona dopiero wtedy naprawdę się zaczęła – gdzieś głęboko, tam, gdzie rodzą się pytania o sens, o odwagę, o naszą prawdę i wiarę. Męczennicy nie zostali w Uganddzie. Wrócili z nami – jako ciche, ale stanowcze pytanie o to, jak żyć, by wiara nie była tylko słowem, lecz wyborem, który ma swoją cenę – to Oni zostawili ślad, którego nie da się już zatrzeć.
Z głęboką wdzięcznością i sercem niosącym owoce tej drogi, dziękujemy Siostrze Regionalnej S. M. Ines Homa za inicjatywę tej pielgrzymki – za otwarcie nam przestrzeni, w której mogłyśmy nie tylko dotknąć miejsc męczeństwa, ale i pozwolić, by ich świadectwo na nowo ukształtowało nasze serca.

s. M. Wiktoria

Zobacz galerię




PIELGRZYMKA POD RÓWNIKIEM

W ostatnim czasie wiele naszych siostrzanych rozmów przy stole dotyczyło pielgrzymek. Cieszyłyśmy się i jednocześnie towarzyszyłyśmy duchowo s.M.Assumpcie i s.M.Bernadecie, pielgrzymującym z Polski do Rzymu.
Opowieści o tej formy pobożności zainspirowało również nasze tanzańskie siostry, które wyraziły pragnienia wyruszenia na pielgrzymkowy szlak.
W Tanzanii kościoły i sanktuaria ciągle są w dynamicznej fazie powstawania. Rosnąca liczba wiernych determinuje potrzebę tworzenia miejsc kultu, które stają się centrami modlitwy dla wiernych z okolicznych miejscowości oraz przybywających z bardzo odległych zakątków kraju.
Siostry Cecilia i Bernadetta przypomniały nam o pobliskiej „Górze modlitwy p.w. Św. Rity”, znajdującej się pod opieką Ojców Augustianów.
Bez dłuższego zastanowienia, postanowiłyśmy wyruszyć na pieszo do lokalnego sanktuarium.
W Afryce jednym z wyzwań pieszych wędrówek jest równikowe słońce, które zaraz po wschodzie zaczyna górować na niebie.
Z kolei pielgrzymowanie po ciemku nie należy do bezpiecznych.
Opatrznościowo poranek w dniu pielgrzymki okazał się chłodny, jak na afrykańskie warunki  22°C).

Góra modlitwy Św. Rity jest niezwykłym miejscem, w którym wędrując między okazałymi głazami i podziwiając widok na Jezioro Wiktorii, można zanurzyć się w tajemnicach historii Zbawienia w towarzystwie świętych Kościoła. Na rozległym terenie wzgórza umieszczone są figury i kapliczki wprowadzające w przeżywanie Bożych tajemnic. Miejsce jest tym bardziej ujmujące, że tak chętnie odwiedzane przez wielu modlących się ludzi.

Zobacz galerię




Nowicjat i Pierwsze Śluby Zakonne 2024

24 listopada w naszej elżbietańskiej wspólnocie przywitałyśmy 3 Siostry Nowicjuszki: s.M.Margareth, s.M.Perpetuę i s.M.Michaelę. Obłóczyny odbyły się w Domu Regionalnym w Arusha. Życzymy młodym Siostrom otwartości na prowadzenie Ducha Świętego.

Formacja Nowicjuszek została powierzona s.M. Zofii Sikorze.
Następny dzień – 25 listopada był kolejnym dniem wielkiej radości. Siostra M.Bernadette i Siostra M. Veronica złożyły Pierwsze Śluby zakonne.
Wszystkim Siostrom życzymy łaski wierności w codziennym naśladowaniu Chrystusa.

Zobacz galerię




Jubileusz 25-lecia Profesji Zakonnej Siostry Regionalnej Ines

26 października świętowałyśmy Srebrny Jubileusz Siostry Regionalnej M. Ines Homy. Podczas uroczystej Mszy św. dziękowaliśmy za 25 lat życia ślubami zakonnymi. Podczas homilii O. Proboszcz Josaphat Mmbaga przypomniał nam o konieczności trwania w Jezusie Chrystusie, jako winnym krzewie, bo bez Niego nic uczynić nie możemy. Ojciec dziękował S.Regionalnej Ines oraz siostrom za ofiarną pracę z dziećmi  w Parafii Polising’isi. Wielką radością sióstr była wizyta S.Prowincjalnej Samueli Kamińskiej oraz S.Ekonomki Kingi Lewickiej z Prowincji Warszawskiej.
Siostry, będące po raz pierwszy w Tanzani, z radością uczestniczyły w celebracjach i programie artystycznym, przygotowanym przez siostry nowicjuszki oraz siostry juniorystki.

Zobacz galerię




POD PARASOLEM BOGA

        W medialnym Panteonie współczesności możemy podziwiać zastępy nowych pół-bogów i pół-bogiń.
Łaskawie i szeroko uchylają nam zasłon prywatności, za którą oglądamy wykwintne kolacje (na pewno smaczniejsze niż nasze), deszczem “lajków” komplementując wyszukane kreacje, przyodziewające idealne ciała.
Nie szczędzą nam także porad jak osiągnąć sukces w życiu (cokolwiek to znaczy), firmowane zestawem niezbędnych gadżetów, diet i kosmetyków; wszystko zamknięte w kręgu sprzedaży (samosprzedaży) i nieustannej konsumpcji.
Jak być bardziej pożądanym, przyciągnąć prestiż i luksus.

Czy jeszcze wierzymy w PIĘKNO I BOGACTWO WNĘTRZA, SERCA CZŁOWIEKA?

Trudno w Internecie znaleźć receptę na to, JAK BARDZIEJ KOCHAĆ, być wiernym
i odpowiedzialnym, a może nikt nie jest zainteresowany taką tematyką,
więc algorytmy nie podsuwają propozycji?

Czy ktoś jeszcze szuka odpowiedzi na to jak być lepszym człowiekiem?

Oczywiście praca nad sobą w tym kierunku jak najbardziej wskazana,
ale o ile jest skuteczniejsza przy światle dla umysłu i wzmocnionej przez Boga woli!

A to dzięki ŁASCE BOŻEJ możemy być w pełni sobą (cóż z niemodne sformułowanie!)
Możemy osiągnąć sukces tzn. szczęście doczesne i wieczne w najpełniejszym wymiarze.

Łaska Boża jest nadnaturalnym darem. Nadaje człowiekowi dodatkową siłę
i zdolności, uświęca, usprawiedliwia, wspomaga i rozgrzesza. Nie jest możliwa do objęcia ludzkim umysłem, gdyż jest darem nadprzyrodzonym, wyrastającym ponad nasze racjonalne pojmowanie.

Warunkiem koniecznymi do jej przyjęcia jest oczyszczenie serca z grzechu, złych przywiązań i próżnych myśli.

Zanim weźmiemy się za oczyszczanie świata ze zła, warto żebyśmy zajęli się poletkiem naszej duszy, prosząc Ducha Świętego o łaskę przemiany życia
(na jego najszczęśliwszą wersję!)

Nie ma nic piękniejszego niż życie pod parasolem łaski Bożej, pod którym możemy bezpiecznie wędrować drogami zbawienia do najpiękniejszej rezydencji
w Niebie!

Zobacz galerię




KAŻDY MA COŚ

KAŻDY MA COŚ !
Bycie dzieckiem osieroconym jest źródłem wielu braków- w wymiarze osobistym, społecznym i materialnym.
W sercu każdego z nas rodzi się współczucie i niewymowny żal, kiedy słyszymy o takich dzieciach.
Wielu z nas stara się włączać w pomoc, dzielić tym co posiada, nie mając jednak świadomości, że takie dzieci mogą mieć ogromną potrzebę praktycznego wyrażenia wdzięczności, podzielenia się tym co mają.
Dzieci Mamy Sary w zeszłym tygodniu, z wielką radością, podarowały siostrom chinese – rodzaj kapusty pekińskiej z własnego ogródka.
Były bardzo szczęśliwe z faktu, że nie tylko przyjmują pomoc, ale mogą również dawać.
Poprosiły również o możliwość dzierżawy pola pod uprawę własnego ryżu.
Czekamy więc na porę deszczową i kolejne owoce ich pracy!
Każdego z Bóg obdarzył życiem i miłością, które które przyjęte z wdzięcznością i pielęgnowane stają się pięknym ogrodem, z którego inni mogą czerpać miłość i dobro.
Obyśmy mieli świadomość, że nikt z nas nie żyje dla siebie, a tuż obok jest ten, który nas konkretnie potrzebuje.
MIŁOŚĆ, KTÓRĄ SIĘ DZIELI, POMNAŻA SIĘ
“Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach” (Łk 13,19)
Dziękuję wszystkim tym, którzy włączają się, na wiele sposobów w misyjne dzieło Kościoła.
Codziennie pamiętamy o Was w modlitwie!
pomagam.pl/p448fh




PRAWDA W ODCIENIACH 👼🏾👼🏻👼👼🏽

Jakiego koloru mieli skórę Adam i Ewa w raju?
Oczywiście, że brązowego! Skoro chodzili bez ubrań, musiało być ciepło i słonecznie, czyli wskazana naturalna ochrona w postaci dużej ilości melaniny w skórze, włosach i oczach. 🌞🌴
Afrykańskie dzieci dawno odkryły, że europejskie ilustracje raju są “fejkowe”. Natychmiast naniosły poprawki.
Tak często powtarzany błąd, że “Ewa zerwała jabłko z drzewa” też by nie przeszedł.
Europocentryczna wizja świata
(i zaświatów) nie rzadko budzi w Afryce zdziwienie i śmiech.
Ostatnio na targu rozbawiłam panie z kilku stoisk informacją, że w Polsce nie rosną awokado. Nikt nie chciał mi uwierzyć. Wstydziłam się przyznać, że banany też nie…
Podejrzewam więc, że owocem zerwanym w raju przez Ewę było jednak awokado!
(A to już zakrawa o afrykocentryzm….)
Dobrego tygodnia!




KULT CIAŁA

Smutno to przyznać, ale żyjemy w czasach wielkiego kultu ciała. Jak najwięcej nagości bez przekazu prawdziwych wartości. Kult ciała w pewnym sensie opanował social media. Cudowne diety wyniszczające organizm, które nie tylko zniszczyły nie jedno ludzkie marzenie, ale doprowadziły do prób samobójczych, niskiej samooceny i poczucia pustki. ” Eksperci” , którzy głosząc swoje herezje odchudzili…. nie jeden portfel! Kult ciała i przepych na to pozwalający, doprowadzają ludzi do unicestwiania samych siebie.
Nam, żyjącym po innej stronie globu, dane jest doświadczać dramatycznych skutków ubóstwa, które odbija się piętnem na dzieciach. To One, często nie zdolne jeszcze zadbać o samych siebie, są namacalnymi świadkami dramatu rodziny, która boryka się z brakiem funduszy na jedzenie.
Chłopiec niespełna dwuletni ważący 5 kg, skrajnie wyniszczony, dzielnie walczy o przetrwanie!
Zanim kupisz kolejne pastylki na odchudzanie czy “magiczne majty” chowające wszystkie niedoskonałości, zastanów się, czy aby na pewno tego potrzebujesz? To KIM JESTEŚ jest o wiele cenniejsze!!!