BEZ BUTÓW DO NIEBA
BEZ BUTÓW DO NIEBA,
Odeszła, tak jak żyła – prosto i niezwykle ubogo. Zostało po niej jedynie łóżko, które dzieliła z najmłodszymi dziećmi.
Swoim życiem pokazała czym jest Boże Miłosierdzie.
To co zostawiła, to ślad miłości w sercach porzuconych i osieroconych dzieci, które od 1982 przygarniała do swojego domu.
Kiedy w latach 80-tych HIV/AIDS zaczęło rozprzestrzeniać się z Ugandy na teren Tanzanii, wiele osób umierało na nierozpoznaną jeszcze chorobę, osierocając dzieci, które od uważane wyły za WYKLĘTE. Mama Sara, pomimo,że Muzułmanka, poznała i pokochała Boże Miłosierdzie w szkole prowadzonej przez siostry. Już od najmłodszych lat myślała, że chciałaby nim żyć.
Stworzyła dom, w którym każde opuszczone dziecko znajdowało swoje miejsce. Zawierzała się Bożej Opatrzności, ufając Bogu ponad wszystko
Jej pogrzeb odbył się jednak w cieniu wielkiego dramatu.
36 dzieci, którymi się zajmowała zostało podwójnie osieroconych.
Żyją w poczuciu samotności i lęku przed głodem i powrotem na ulicę.
Po raz kolejny ośmielamy się prosić się o włączenie się w zbiórkę, aby móc zapewnić dzieciom środki do życia
pomagam.pl/p448fh
Istnieje także możliwość wpłaty na konto:
5912 40 1994 1111 0010 4104 3227
NAZWA BANKU: Bank Pekao S.A. ODDZIAŁ WE WROCŁAWIU
Trudny wymiar tanzańskiej rzeczywistości
Niedawno nasz Przyjaciel Emmanuel poprosił mnie o interwencję w sprawie dwójki dzieci z albinizmem, które wychowują się w bardzo ciężkich warunkach i nie chodzą do szkoły. Sam Emmanuel, chociaż boryka się z tym zaburzeniem, aktywnie działa na rzecz wspólnoty osób z albinizmem z podziwu godnym zaangażowaniem.
Po przybyciu do małej wioseczki okazało się, że starsi rodzice (matka 55l. i ojciec – 77 l.) wychowują 8 małych dzieci! Mama Cristina po urodzeniu dzieci z wrodzonym bielactwem została skierowana do obozu w Kabandze, stworzonym dla ochrony takich osób przed “polowaniem na albinosów” w latach 2007-2008. Po opuszczeniu obozu była napadnięta przez oprawców, grożących zabiciem dzieci. Po tamtej traumie, ojciec wykopał w domu dół nakrywany blachą, w którym w nocy ukrywały się dzieci. Od niedawna Agnes i Nsabi śpią w łóżku. Dzięki Ofiarodawcom udało się zakupić materac i koce. Dziękujemy także wszystkim Darczyńcom, którzy ufundowali kremy ochronne, ponieważ skóra dzieci jest bardzo w złym stanie.
Przed nami kolejne wyzwanie. Państwowa szkoła jest za daleko, żeby dzieci mogły do niej dotrzeć, a na pobliską szkołę prywatną rodziców nie stać. Agnes ma już 9 lat i nadal nie rozpoczęła edukacji, a jej młodszy brat Nsabi ukończył 6 lat.
Doctors Africa
Od 1-go do 19-go sierpnia w naszym szpitalu w Maganzo działy się niezwykłe rzeczy, a to za sprawą Wolontariuszy Doctors Africa – Fundacji Centrum Dobroczynności Lekarskiej. Przyjechali do nas Prof. dr hab. Robert Jach i Lek.med Karolina Zeman – zespół ginekologiczny; Lek.med. Katarzyna Starzec i Studentka Weronika Lebowa- zespoł pediatryczno-neonatologiczny oraz Dr Joanna Sułowicz – dermatolog. Już pierwsze dni pracy lekarzy obfitowały w medyczne wyzwania. Do szpitala został przyjęty pacjent z tak poważnymi problemami skórnymi, że został on wykluczony z lokalnej społeczności, a choroba utrudniała mu poruszanie. Pani Dr. Joanna zajęła się wymagającym pacjentem w specjalnie dla niego postawionym namiocie izolacyjnym. Zespół pediatryczno – neonatologiczny został przywitany przez parę bliźniaków-wcześniaków, które wymagały szczególnej opieki i 24 godzinnego nadzoru. Dzieci, pomimo że ważyły poniżej 1 kg dzielnie walczyły o życie. Profesor Robert Jach i Lek.med Karoliny Zeman przyjechali na naszą misję już drugi raz, dlatego czekała już na nich duża grupa kobiet w potrzebie. Wkrótce rozpoczęli także zabiegi chirurgiczne. Wszyscy lekarze byli zaskoczeni ilością poważnych przypadków, które w Polsce można już spotkać jedynie w podręcznikach. Nasz misyjny szpital odwiedziło też wile osób z albinizmem, które zostały zdiagnozowane pod kątem nowotworu skóry. Wszyscy oni otrzymali kremy ochronne.
Dzielni lekarzy dyżurowali w dzień i w nocy, odpowiadając na wszystkie naglące potrzeby. Po długich godzinach pracy szkolili miejscowy personel w zakresie resuscytacji neonatologicznej, kolposkopii a także USG narządów rodnych; przeprowadzili szkolenie z opieki nad pacjentem z chorobami dermatologicznymi i obsługi dermatoskopu. Jesteśmy bardzo wdzięczne za otrzymany sprzęt medyczny: dermatoskop, pulsoksymetry, tablet do obsługi USG, elektroniczne termometry oraz zaopatrzenie medyczne: specjalistyczne przyłbice sterylne rękawiczki, płyny do dezynfekcji, nożyczki, pęsety i wiele innych. Dodatkowo każdy specjalista po swoim wyjeździe służy konsultacją on-line dla szpitala w Maganzo 24 godziny na dobę. Lekarze wypełniali swoją misję nie tylko w murach szpitalach, ale wszędzie tam gdzie spotykali osoby potrzebujące. W jedyny wolny od pracy dzień – niedzielę odwiedziliśmy dom dziecka, prowadzony przez samotną starszą kobietę, w którym wychowuje się 30 dzieci. Wolontariusze przebadali wszystkich wychowanków i zaaplikowali niezbędne leki. Lekarze przed jednym ze swoich dyżurów przygotowali zajęcia rekreacyjne z balonami i malowaniem twarzy dla dzieci z przedszkola. Jesteśmy bardzo wdzięczne za ogrom pracy i serce, który lekarze włożyli w swoją pracę i z niecierpliwością czekamy na kolejny przyjazd.
Rusza aparat rentgenowski
W lipcu w szpitalu w Maganzo gościliśmy kolejną grupę lekarzy, która zajęła się uruchomieniem sprzętu RTG oraz szkoleniem personelu. Wśród śmiałków wyprawy medycznej był dr Krzysztof Fujak, specjalista w dziedzinie radiologii, dr Dorota Gigiel-Pucko – laryngolog, Pan Tomasz Stasiak – technik radiologii i zarazem nauczyciel obsługi aparatu rentgenowskiego oraz Pani Renata Herkt-Stasiak, która pracowała jako tłumacz. Sama podróż do Maganzo nie obyła się bez przygód – zmiana koła w samochodzie i wizyta w kopalni złota. Egzamin zdany wzorowo!
Nasi medycy zaopatrzyli również misję w wiele niezbędnych sprzętów i rzeczy. Nie zabrakło wierteł, śrubokrętów, kluczy płasko – oczkowych z grzechotką…;), wiertarki, specjalnych dętek do wózka dziecięcego, środków do dezynfekcji, maseczek, rękawiczek, kremów dla albinosów itd….
Intensywna praca rozpoczęła się od uruchamiania i ustawianie sprzętu, co było nie lada wyzwaniem. W Afryce ciężko jest coś równo ustawić…krzywe ściany, podłogi i sufit mogą poważnie utrudnić pracę. Poważnym wyzwaniem był ograniczony dostęp do internetu i przerwy w dostawie prądu. Pomimo wszelkich trudności, wolontariusze doskonale sobie poradzili. S.Dyrektor Wiktoria Goska oraz dwóch pielęgniarzy przeszło ekspresowy kurs w zakresie wykonywania zdjęć rentgenowskich całego ciała i obsługi aparatu do zdjęć dentystycznych.
Wspaniałym wolontariuszom dziękujemy. Wyrazy wdzięczności kierujemy także do firmy VOXEL, dzięki której specjaliści mogli przylecieć.
Sad owocowy – “Paradiso”
„Sad owocowy – Paradiso” zobacz galerię
Sad owocowy powstał z potrzeby wsparcia dzieci, które przychodzą do nas na jadalnię. Ponieważ bardzo często dzieci są zaniedbane przez rodziców i żyją w skrajnej biedzie. Chyba nie było dnia by ktoś z naszych podopiecznych nie uskarżał się na zdrowie. Niestety niedożywienie ma bardzo duży wpływ na odporność człowieka. Dlatego stworzenie sadu owocowego jest pewną formą działania prozdrowotnego zarówno dla naszych najmłodszych podopiecznych jak i ich rodzin. Ponieważ owoce są naturalnym źródłem witamin, to każde dziecko przychodząc na jadalnie otrzyma owoce.
Początkowo wydawało się, że wystarczy tylko znaleźć miejsce i posadzić drzewa. Jednak w Afryce trzeba przewidzieć, że to nie takie proste. Prace należało rozpocząć jeszcze w porze suchej, aby zrobić zbiorniki na deszczówkę. Następnie wykarczowanie terenu okazało się nie lada wyzwaniem. Ziemia w niektórych miejscach to lita skała. Wykopanie korzeni z takiej skały wymagało wiele wysiłku. Pięknym doświadczeniem było to, że bardzo dużo ludzi zaangażowało się w pomoc przy pracach w przyszłym sadzie.
Wielką radością było także zaangażowanie dzieci z naszej jadalni które chętnie zamiatały uschnięte liście czy zbierały chrust. Prace były utrudnione porą suchą, gdzie kurz i skwar był niekiedy zbyt uciążliwy. Jednak mimo wszelkich trudności prace szły do przodu. Kolejnym elementem Sadu było stworzenie ogrodzenia. Ponieważ wykarczowane drzewa zostały wypalone na węgiel drzewny, który służy do gotowania w naszej jadalni dla dzieci.
Następnym punktem w sadzie było podłączenie rynien i wszelkich dopływów wody do zbiorników na deszczówkę. W miarę jak prace oczyszczania terenu z gałęzi zostały zakończone to można było rozpocząć sadzenie drzew owocowych.
Przed sadzeniem drzew trzeba było także przygotować doły i wypełnić je nawozem, gdyż ziemia jest bardzo uboga i bardzo kamienista.
W sadzie udało się posadzić bananowce, drzewka papai, pomarańczy, mandarynek, morwy, kokosy, kawowce, marakuje, drzewa chlebowca, cytryny, limonki, truskawki, owoce tope tope, a także zioła i warzywa takie jak rozmaryn, bazylia, mięta, trawę cytrynową, papryczki pili pili, dynie, pomidory, kukurydzę, krzaki hibiskusa i drzewa eukaliptusa.
Ufamy, że ów drzewa, tak jak było to zamierzone wydadzą wiele owoców, co będzie wielkim zastrzykiem witamin dla dzieci z naszej jadalni. Mam także nadzieję, że poprzez permanentne dożywianie dzieci owocami zmaleje poziom zachorowań wśród najmłodszych naszych podopiecznych.
Miejsce sadu jest atrakcją dla całej wsi i wiele osób przychodzi spojrzeć na nasz sad, a także zaczerpnąć informacji jak uzyskać owoce. Dodatkowym punktem sadu jest stworzenie szkółki sadzonek, które później będą rozdawane biednym rodzinom, aby i oni mogli mieć swoje owoce przy domu.
Jesteśmy bardzo wdzięczne za tak ogromną pomoc w realizacji SADU OWOCOWEGO – PARADISO.
Za wszelkie dobro odwdzięczamy się modlitwą
S. M. Rachela Pitura
Pomoc dla Najmniejszych
Kolejne dobre wieści! Dzięki ofiarności Przyjaciół naszej Misji, a także Fundacji “Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, Gminie Lubochnia i Parafii p.w. Wniebowzięcia NMP w Lubochni udało się zakupić inkubator, który pozwoli nam ocalić więcej wcześniaków i noworodków! Wszystkim ofiarodawcom dziękujemy.
W Afryce ciągle panuje zasada, że przetrwa tylko najsilniejszy. Selekcja rozpoczyna się już od urodzenia – najsłabsze dzieci umierają zaraz po porodzie. Trudno na to patrzeć, szczególnie kiedy wiemy, że istnieją środki zaradcze, a uratowane wcześniaki szybko dorównują swoim rówieśnikom i prowadzą normalne życie.
W naszym Centrum Medycznym staramy się otaczać największą troską każdego pacjenta od urodzenia do naturalnej śmierci.

Otwarcie nowego budynku RTG i gabinetów specjalistycznych
W piątek 11-go czerwca odbyło się uroczyste otwarcie budynku mieszczącego RTG oraz gabinety specjalistyczne dla lekarzy. Gościem honorowym był Ambasador Polski w Tanzanii Pan Krzysztof Buzalski. Projekt został sfinansowany ze środków Polskiej Pomocy we współpracy z Fundacją Redemptoris Missio. Całość poprzedziła Msza Święta koncelebrowana przez Wikariusza Generalnego Diecezji Kahama Ks. Pitera Kadundu.
Projekt powstał we współpracy Fundacji Redemptoris Missio, Polska Pomoc oraz Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety. Rentgen pozwoli na sprawną diagnozę pacjentów z powikłaniami po COVID-19. Ludzie w regionie, w którym znajduje się nasza Misja borykają się także z wieloma, niebezpiecznymi chorobami, w tym HIV/AIDS oraz gruźlicą. Pacjenci ci otrzymują w naszym Centrum Zdrowia leki, a teraz mogli będą skorzystać z profesjonalnej diagnozy.v Powstałe gabinety specjalistyczne dają możliwość zapraszania zagranicznych lekarzy: dentystów, okulistów, ginekologów i dermatologów, którzy mogą pomóc ludziom w potrzebie.

Wizyta okulistów w Maganzo
Miesiąc czerwiec był bogaty w liczne wydarzenia. W dniach 1-11-go czerwca gościliśmy grupę trzech lekarzy okulistów z Polski, którzy współpracują z Fundacją “Redemtoris Missio”
Specjaliści przebadali ponad 300 pacjentów oraz wykonywali operacje zaćmy. Wizyta okulistów była także szansą na lepszy wzrok dla grupy osób z albinizmem, pochodzących z okolic Ushirombo. Wiele osób otrzymało okulary, które znacząco poprawiły ich jakość życia.


„Dzieci śpiące na złocie”
Okoliczna ziemia jest pełna złota, co powoduje, że ciągle powstają małe kopalnie na wzór polskich biedaszybów. Miejsca te przyciągają ludzi, nie tylko z okolicznych wiosek, ale i odległych części kraju. Powstają tu specyficzne osady, w których życie głównie toczy się wokół szybów i bimbrowni. Alkohol jest nieodłącznym towarzyszem górnika. Patologia kwitnie. Kobiety, które przybywają tu w poszukiwaniu pracy, wiążą się przygodnie z mężczyznami. Urodzone dzieci nie są otaczane szczególną troską i bardzo szybko same zaczynają pracować w kopalni, głównie przy noszeniu piasku i wody oraz przy wypłukiwaniu złota. Oficjalnie ten proceder jest zakazany, ale w praktyce często można spotkać dzieci, które zamiast do szkoły, codziennie chodzą do kopalni. Oprócz pracy, niezwykle bolesny jest brak rodziny. Ojciec nie czuje się odpowiedzialny za poczęte dzieci albo ma inną rodzinę poza kopalnią. Matki czekają, kiedy najstarsze dziecko będzie mogło przejąć opiekę nad młodszym rodzeństwem i wtedy odchodzą. Niektóre małe dzieci są porzucane w lesie, zamykane w domu na kłódkę, pozostawiane na pewną śmierć. Ze względu na brak szerokich więzi rodzinnych i społecznych wśród napływowych górników trudno jest odnaleźć sprawców takich czynów. Kopalnie to miejsce przesądów i czarów. Sami górnicy świadomie nie wiążą się z żadnym wyznaniem, ponieważ wierzą, że sukces w wydobyciu zależy od ofiar składanych podziemnemu wężowi. Każdy doskonale wie, że jest to zły duch. „Złoto kocha krew”, dlatego do tej pory zdarzają się ofiary z ludzi, którzy znikają w dziwnych okolicznościach. Szczególną grupą ludzi narażonych na okrutne praktyki są osoby cierpiące na albinizm. W dalszym ciągu w społeczeństwie istnieje silna wiara w ich ponadnaturalne cechy. 60 % procent ludzi wierzy, że albinosi nie umierają, a lokalni czarownicy produkują talizmany z kończyn, mających pomóc osiągnąć życiowy sukces, także szczęście przy wydobyciu złota.
Ogólnie można powiedzieć, że teren kopalni jest wyjątkowo narażony na różnego typu patologie. Na szczęście powoli pojawiają się inicjatywy, mające na celu wsparcie dzieci. W kopalniach można spotkać asystentów rodziny, którzy służą radą i wsparciem. W naszym regionie działa też pozarządowa organizacja, która zapewnia dzieciom przybory szkolne oraz asystują nosicielom wirusa HIV. Pomimo pięknych idei i inicjatyw istnieją ciągle potrzeby, które trudno zaspokoić. Opatrzności Bożej sprawiła, że także nasze Zgromadzenie może mieć swój udział w tym pięknym dziele. Dzięki pomocy licznych darczyńców udaje nam się zorganizować leczenie dla chorych dzieci, zakupić mundurki szkolne, lampki solarowe, czy materace i koce, dla dzieci, które śpią na gołej ziemi. Naszym celem jest niesienie nadziei i wiary, że Dobry Bóg o nich pamięta, że w tej trudnej sytuacji nie są opuszczeni. Od niedawna wraz z s.M.Magdaleną, postulantkami i aspirantkami zaczęłyśmy odwiedzać dom dla dzieci z okolic, prowadzony przez starszą, muzułmańską kobietę. Mama Sarah już od 1972 przygarnia sieroty, kierowana miłosierdziem Bożym, które poznała ucząc się w chrześcijańskiej szkole. Jest to dla nas niezwykle świadectwo tego, jak Pan Bóg potrafi swoją miłością przekraczać granice wyznań i kultur. Cieszymy się także, że chociaż częściowo możemy się włączyć w to piękne dzieło. Mamy nadzieję, że w podobny sposób wiele młodych dziewcząt z Tanzanii będzie mogło poznać i doświadczyć charyzmatu naszego Zgromadzenia i zasilić szeregi Sióstr, głosząc prawdę o Bożej Miłość wśród najbardziej potrzebujących.
s. M. Monika Nowicka